Reklama

Nie ma chyba drugiego tak rozpoznawalnego budynku w Australii jak budynek opery w Sydney. Kiedy mówimy “Paryż”, myślimy “wieża Eiffla”; kiedy mowa o Nowym Jorku, często kojarzymy to miasto ze Statuą Wolności. Niewiele miejsc może pochwalić się obecnością takich symboli, które na stałe wpisały się do powszechnej świadomości i popkultury. Sydney na szczęście zalicza się do tego grona.

Dzisiaj przyjrzymy się bliżej temu, skąd słynna opera się tam wzięła, dlaczego wygląda tak jak wygląda oraz co tak naprawdę jest w niej wyjątkowego.

Wszystko zaczęło się w latach 40. XX wieku, kiedy władze podjęły decyzję o zbudowaniu budynku opery, która godnie mogłaby reprezentować australijską metropolię na świecie, a jednocześnie spełnić rosnące zapotrzebowanie na miejsca, gdzie mieszkańcy Sydney mogliby uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych. Kiedy Eugene Goossens z prestiżowej szkoły muzycznej Sydney Conservatorium of Music zaczął głośno mówić o tym, że ówczesne lokalizacje nie są już w stanie zaspokoić rosnących potrzeb mieszkańców pod kątem produkcji teatralnych i innych wydarzeń o tym charakterze, rozpoczęto planowanie budowy miejsca, które mogłoby stać się kulturalnym centrum Sydney oraz całego stanu New South Wales.

W 1954 roku udało się ostatecznie przekonać władze lokalne. Jako lokalizację do zbudowania nowego budynku opery wybrano Bennelong Point, gdzie dotychczas funkcjonowała zajezdnia tramwajowa.

Opera w Sydney

Tak jeszcze w latach 50. XX wieku wyglądało Bennelong Point, gdzie obecnie działa budynek opery w Sydney.

Początek budowy

13 września 1955 roku rozpoczął się międzynarodowy konkurs, do udziału w którym zaproszono architektów z całego świata. Ci mieli nadsyłać swoje projekty przedstawiające autorską wizję nowoczesnego budynku opery. Wytyczne, jakie musieli spełnić uczestnicy, były jasno określone. Obiekt musiał zawierać dużą salę zdolną pomieścić 3000 osób oraz mniejszą (zaprojektowaną na 1200 gości). Ponadto w budynku znaleźć miały się pomieszczenia na koncerty, wykłady czy imprezy masowe. Dzięki temu Sydney Opera House miało stać się miejscem, w którym każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

W momencie zakończenia konkursu do organizatorów spłynęły 233 zgłoszenia od architektów z 32 państw. Ostatecznie jednak zdecydowano się wybrać pracę Jørna Utzona. Duński projektant, według licznych relacji, miał znaleźć się o włos od przegranej ze względu na nieścisłości jego pracy względem wytycznych ustalonych przez organizatorów, jednak finalnie zdecydowano się ogłosić go zwycięzcą. Nastąpiło to w 1957 roku, a już niespełna rok później budowlańcy rozpoczęli rozbiórkę zajezdni tramwajowej na Bennelong Point.

Utzon za przesłanie zwycięskiego projektu otrzymał nagrodę w wysokości 5000 funtów australijskich (waluta funkcjonująca w Australii do 1966 roku). Uwzględniając ówczesną siłę nabywczą pieniądza, dzisiaj ta kwota byłaby równa ponad 150 000 dolarów.

Liczne kontrowersje

Pomimo ogromnej potrzeby zbudowania takiego obiektu, w trakcie prac nad operą w Sydney pojawiło się wiele kontrowersji. Do głównych należy zaliczyć koszty, które znacznie przewyższyły planowany budżet. W roku 1957 szacowano, że całkowite nakłady wymagane, aby wznieść ten budynek wyniosą równowartość 7 milionów dolarów australijskich. Okazało się, że całość kosztowała podatników ponad 1000% więcej, bo aż 102 miliony AUD. Także tempo prac budziło frustrację obserwatorów. Zakładano bowiem, że budowa zostanie ukończona na Australia Day w 1963 roku. Ostatecznie jednak obiekt oddano do użytku dopiero dekadę później – w 1973.

Pomimo tego, że do prac nad tym ambitnym projektem zatrudniono aż 10 000 robotników, stale rosnące koszty oraz mozolne tempo prac powodowały napięcia pomiędzy władzami a ojcem opery – Jørnem Utzonem. 28 lutego 1966 roku, po serii nieporozumień z nowo wybranym rządem stanu NSW, Utzon definitywnie zrezygnował z dalszych prac. Jednym z powodów było wstrzymanie płatności przez polityków, przez co nie tylko on nie otrzymywał należnego wynagrodzenia, ale też nie był w stanie opłacić swoich pracowników.

Duńczyk nigdy później nie zdecydował się na ponowny przyjazd do Australii. Podobno nawet nie miał okazji zobaczyć na żywo swojego projektu po oddaniu go do użytku.

Nie wiadomo, na ile przejęcie prac przez innego architekta wydłużyło całkowity czas pracy nad budynkiem (o ile w ogóle miało to wpływ na termin realizacji projektu), jednak w październiku 1973 roku, po wielu latach oczekiwań, Sydney Opera House doczekało się oficjalnego otwarcia.

Zakończenie prac

Na inaugurację zaproszona została królowa Elżbieta II, a całą uroczystość transmitowała telewizja. Według szacunków impreza przyciągnęła przed telewizory miliony Australijczyków.

Nawet teraz, po wielu latach od oficjalnego otwarcia obiektu, opera w Sydney wciąż budzi podziw i upiększa panoramę miasta. Według zarządcy obiektu każdego roku przez budynek przewija się 8 200 000 osób, które uczestniczą w około 3000 imprezach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj nazwę użytkownika