687 mil na północny-wschód od Perth leży miasto, które jeszcze kilka dekad temu miało być wzorem dla industrialnej Australii. Tętniące życiem Wittenoom w stanie WA w szczytowym okresie było domem dla 20 000 osób. Dzisiaj mieszka tutaj zaledwie 3 rezydentów, a samo miejsce zostało wymazane przez rząd z map.

Złote początki

Jeszcze w latach 30. Wittenoom było spokojną wioską zamieszkałą głównie przez pasterzy. Wszystko zmieniło się jednak, kiedy odkryto tutaj złoża azbestu niebieskiego (krokidolitu). W 1939 roku uruchomiono pierwszą kopalnię, a do lat 50. Wittenoom było już największym miastem w regionie Pilbara.

Tak dzisiaj wygląda wjazd do Wittenoom

W piątej i szóstej dekadzie XX wieku, Wittenoom było jedynym dostawcą niebieskiego azbestu w całej Australii, jednak złote czasy miały zakończyć się już niewiele później. W szczytowym okresie okoliczne kopalnie zatrudniały aż 7000 osób. Reszta pracowała w sklepach, barach i innych miejscach, które miały ułatwić codzienną egzystencję w prowincjonalnej mieścinie w Western Australia.

Droga ku upadkowi

Pomimo, że chętnych do zamieszkania w Wittenoom nie brakowało, a górnicy kuszeni dobrze płatną pracą w kopalniach azbestu chętnie osiedlali się w mieście, wszystko zmieniło się, kiedy w połowie lat 60. Na horyzoncie pojawił się nowy gracz: Afryka Południowa. Tam także znaleziono bogate złoża azbestu niebieskiego, a w dodatku koszty wydobycia były znacznie niższe na Czarnym Lądzie niż w Australii. Obniżenie cen surowca sprawiło, że wydobycie przestało być intratnym zajęciem, przez co zdecydowano się stopniowo zamykać wciąż działające kopalnie.

W tym samym czasie zaczęły pojawiać się pierwsze głosy dotyczące szkodliwości azbestu i bezpośredniego zagrożenia życia, jakie powoduje nie tylko jego wydobycie, ale nawet przebywanie w jego otoczeniu.

W 1966 roku miasteczko zostało oficjalnie zamknięte przez firmę zarządzającą kopalniami w Wittenoom. Pomimo ogromnego potencjału eksportowego, firma w momencie wygaszania działalności była zadłużona na 2 500 000 dolarów, co sprawiło, że dalsze wydobycie przestało być opłacalne.

Śmiercionośny azbest

O potencjalnych negatywnym wpływie na zdrowie osób narażonych na bezpośredni kontakt z niebieskim azbestem mówiło się już pod koniec lat 40. Nie istniały wówczas jednak wiarygodne badania, które uświadomiłyby ludzi, jak groźna może być praca w kopalni lub nawet mieszkanie w mieście pokroju Wittenoom. Dzisiaj wiadomo już, że niebieski azbest jest najbardziej rakotwórczą odmianą tego minerału. Ostrożne kalkulacje mówią o 86 zmarłych do 1986 roku, które miały kontakt z azbestem, jednak eksperci szacują, że spośród wszystkich mieszkańców miasteczka aż 2000 osób mogło ponieść śmierć ze względu na toksyczne właściwości surowca.

Zawody wypełniania beczek azbestem na czas. 9 z 10 mężczyzn widocznych zdjęciu zmarło niedługo po wykonaniu tej fotografii.

W 2006 roku rząd Australii podjął decyzję o wymazaniu miasta z map i modernizację tras przebiegających przez to miejsce, aby jak najmniej osób miało okazję przejeżdżać przez tę okolicę. Wittenoom zniknęło z drogowskazów, znaków i atlasów drogowych, jednak pomimo trwającej wiele lat akcji przesiedleń, część mieszkańców wciąż odmawiała wyprowadzenia się z ich domostw. W 2015 roku w mieście mieszkało 6 osób, w 2016 było to już tylko 3 mieszkańców.

Obecnie po Wittenoom nie znajdziemy nawet wzmianki na drogowskazach.

Dzisiaj opustoszałe miasto azbestu nie przypomina już tego miejsca z lat swojej świetności. Szacuje się, że w ciągu najbliższych kilku lat straci swoich ostatnich rezydentów, a opuszczone szyby górnicze i domostwa będą tylko przypominały o tym, że jeszcze kilka dekad wcześniej miało tu miejsce wydobycie najgroźniejszego minerału, jaki spoczywa w australijskiej ziemi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj nazwę użytkownika