Wiele osób, które dopiero stawiają pierwsze kroki w Australii, uważa że vegemite jest dla mieszkańców Antypodów lokalnym odpowiednikiem masła orzechowego. W końcu z taką pasją i uwielbieniem smarują tą pastą kanapki i głośno mówią o tym, jak jest smaczna. Chociaż na pierwszy rzut oka vegemite w istocie może przypominać znaną nam, Europejczykom dosyć dobrze „nutellę”, tak zarówno po posmakowaniu, jak i powąchaniu tego bodaj najbardziej australijskiego rarytasu, dochodzimy do wniosku, że z czymś takim jeszcze nie mieliśmy do czynienia.

Czym jednak jest vegemite?

To ciemnobrązowa pasta, stąd wielu amatorów bierze ją za przysmak czekoladowy. Tę produkuje się jednak z ekstraktu drożdży, przypraw i warzyw. Każdy słoik tego specjału jest potężną dawką witaminy B, a oryginalna receptura producenta sprawia, że smak oraz aromat vegemite jest wyjątkowo intensywny oraz słony. Według zapewnień firmy Kraft, receptura pasty pozostaje niezmienna od 1923 roku, czyli od czasu, kiedy ta po raz pierwszy trafiła na rynek.

Ten brązowy australijski przysmak wykorzystywany jest jednak nie tylko do tostów. To także popularna przyprawa do zup, potraw czy nawet… przekąska do jedzenia wprost ze słoika.

Kanapka z vegemite. Powszechny widok na australijskich stołach.

Fenomen vegemite jest niezrozumiały dla Europejczyków, co też ma swoje odbicie w liczbach. Każdego roku produkuje się ponad 22 miliony sztuk tej pasty, z czego aż 98% znajduje nabywców w krainie Down Under. Niecałe pół miliona słoików, które eksportuje się do innych krajów pojawia się na półkach sklepowych raczej w formie ciekawostki, a w samej Polsce bardzo trudno jest znaleźć ten produkt. Miłośnicy słonej, ciemnobrązowej pasty prosto z Australii muszą sporo się natrudzić, aby wzbogacić swoje zapasy o kilka słoików tego nietypowego przysmaku.

O ile osoby wychowane na Antypodach i karmione vegemite od najmłodszych lat uważają, że smaku tego specyfiku nie da się niczym zastąpić i chociaż jeden słoik powinien znajdować się w każdej australijskiej kuchni, to imigranci, którzy skuszeni dobrymi recenzjami przyprawy, postanawiają samodzielnie skosztować zawartości słoika, często nie podzielają fascynacji pastą i raz zrażeni już nigdy więcej nie sięgają po brązowy przysmak.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj nazwę użytkownika