Reklama

Po wtorkowym posiedzeniu parlamentu poświęconemu budżetowi na kolejny rok, praktycznie każdy mieszkaniec Australii stał się dotknięty zmianami, które przygotowali nam rządzący. Rząd Turnbulla planuje bowiem do roku 2021 stopniowo zwiększać przychody państwa, redukując tym samym wydatki do poziomu 25% PKB.

Jeśli politykom uda się zrealizować ten ambitny plan, Australia po raz pierwszy od ponad dekady nie miałaby deficytu budżetowego i nie musiałaby się zadłużać, aby pokryć swoje bieżące zobowiązania.

Kto zatem jest zwycięzcą, a kto przegranym po wtorkowych zmianach fiskalnych?

Osoby pracujące zapłacą wyższe podatki – Medicare Levy wzrośnie o pół procenta z poziomu 2 do 2.5%, co ma pozwolić na wygenerowanie dodatkowych 22 miliardów dolarów, które wspomogą National Disability Insurance Scheme i polepszą sytuację finansową australijskiej służby zdrowia.

Nowy podatek dla największych banków –  wynoszący do 0.06% obrotu podatek dla 5 największych banków, czyli Commonwealth Bank, Westpac, National Australia Bank, ANZ oraz Macquarie, przynieść ma skarbowi państwa ponad 6 miliardów dolarów. Eksperci już teraz ostrzegają, że banki mogą starać się przenieść ciężar nowych kosztów na swoich klientów, zwiększając część opłat. Już wkrótce może się okazać, że nie opłaca się być klientem wielkiego banku i warto rozejrzeć się za mniejszym odpowiednikiem.

Szkoły dostaną więcej funduszy – prawie 19 miliardów dolarów na przestrzeni kolejnej dekady otrzymają dodatkowo szkoły, aby wspomóc system edukacji i upewnić się, że dzieci i młodzież są kształceni na wyższym poziomie.

Studenci zapłacą więcej – osoby, które zechcą zdobyć wykształcenie wyższe będą musiały ponieść dodatkowe koszty w wysokości od 2000 do 3600 dolarów trakcie 4-letniego kursu. Także próg, od którego spłaca się HESC zostanie zmniejszony aż o 13 tysięcy dolarów, z $55 000 obecnie do $42 000 po zmianach.

Obcokrajowcy – przybysze z innych krajów są jedną z najbardziej poszkodowanych grup w nowym budżecie. Pracodawcy, którzy zechcą przeprowadzić rekrutację za granicą, będą zmuszeni zapłacić do 5000 dolarów za każdego obcokrajowca, którego zatrudnią. Ma to zachęcić do dawania pracy rdzennym Australijczykom, wśród których stopa bezrobocia stale rośnie. Po kieszeni dostaną również inwestorzy. Zagraniczni posiadacze nieruchomości zostaną obłożeni dodatkowym podatkiem, jeśli ich domy będą niezamieszkałe, co ma wpłynąć na poprawę sytuacji na rynku nieruchomości i zniechęcić do spekulacji.

Palacze – wyroby tytoniowe zostaną obłożone wyższym podatkiem. Skutkować ma to dodatkowymi 360 milionami dolarów na przestrzeni kolejnych lat. Zmiany wprowadzane będą stopniowo, jednak ceny wzrosną zarówno na tytoń, jak i na papierosy.

Nowy budżet wzbudził wiele kontrowersji wśród mieszkańców Australii. Szczególnie dotkliwe dla Polaków mogą okazać się zmiany w programie wizowym oraz zniechęcanie przedsiębiorców, poprzez dodatkowe opłaty, do zatrudniania obcokrajowców. Może to oznaczać nie tylko, że już wkrótce trudniej ma być uzyskać wizę, ale także więcej problemów sprawi przekonanie potencjalnego pracodawcy do zatrudnienia nas i sponsorowania naszego przyjazdu.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj nazwę użytkownika