Reklama

Już jakiś czas temu wejście Amazona na australijski rynek stało się faktem. Globalny gigant e-commerce przygotowuje się do przejęcia jak największej części rynku detalicznego w kraju, a tymczasem niewielkie sklepy i lokalne sieci handlowe drżą w obawie o swoją przyszłość. Eksperci twierdzą bowiem, że Amazon przyciągnie klientów nie tylko niższymi cenami, ale także większym asortymentem.

Według raportu przygotowanego przez Citi, szacuje się, że w ciągu 5 lat amerykańska firma przejmie 8% udziałów w rynku handlu elektroniką, a w ciągu dekady osiągnie poziom 11 procent. Opierając się na wyliczeniach analityków, wraz z pojawieniem się w Australii nowego gracza, należy spodziewać się spadku cen elektroniki średnio aż o 15%. Lokalni sklepikarze i większe sieci będą musiały zdecydować się na obniżkę cen, aby móc konkurować z Amazonem, który oferuje elektronikę po cenach znacznie niższych niż tych, do których przyzwyczaili Australijczyków handlarze.

Obecnie małe sklepy odpowiadają za sprzedaż 58 procent całej elektroniki w kraju, a reszta transakcji odbywa się w firmach działających na skalę krajową, w tym Harvey Norman, JB Hi-Fi czy też The Good Guys. O ile szacuje się, że więksi gracze nie odczują dotkliwie wkroczenia na lokalny rynek amerykańskiej konkurencji i utrzymają swoją pozycję, tak docelowe 11% handlu elektroniką, które ma przejąć Amazon zostanie odebrane przede wszystkim małym firmom. Spowodować ma to nie tylko zwolnienia w części z tych przedsiębiorstw, ale nawet bankructwa nieprzygotowanych na tak groźną konkurencję lokalnych sklepików.

Według innego raportu, tylko do 2025 roku Amazon odpowiadać ma w Australii za 25% wszystkich transakcji internetowych, tym samym posiadając 12.5% udział w całym krajowym handlu, co ma zagwarantować firmie przychód na poziomie 14 500 000 000 dolarów.

Według najnowszych danych Amazon ma rozpocząć sprzedaż w Australii jeszcze przed końcem 2018 roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj nazwę użytkownika