Reklama

Sieć supermarketów Coles boryka się z kryzysem wizerunkowym po tym, jak reporterzy radia ABC Perth donieśli, że kierownik jednego ze sklepów poprosił swoich pracowników, aby przyszli do pracy w niedzielę wieczorem i zajęli się rozładunkiem towaru z magazynu. To co wzburzyło zarówno pracowników, jak i związkowców to fakt, że zamiast wynagrodzenia, wolontariusze otrzymaliby pizzę.

Firma, zatrudniająca nawet 100 000 osób i posiadająca 776 placówek na terenie całej Australii, stała się obiektem krytyki, zarówno ze strony środowisk związanych ze związkami zawodowymi, jak i urzędników zajmujących się prawem pracy po tym jak do sieci wyciekła treść wewnętrznego obwieszczenia wywieszonego w pomieszczeniach pracowniczych supermarketu.

Fot. Twitter.com

Według prośby wywieszonej przez mangera supermarektu Coles, każda z 65 zatrudnionych w sklepie osób miałaby poświęcić 4 godziny w niedzielny wieczór, aby poukładać towar zalegający na magazynie. W ramach nagrody za swój czas, każdy otrzymałby pizzę po zakończeniu pracy. Pracownikom nie spodobała się taka forma wynagrodzenia i postanowili skontaktować się z Shop, Distributive and Allied Workers Association, związkiem zawodowym mającym chronić pracowników branży handlowej.

Zdaniem przedstawiciela DSA, podczas telefonicznej interwencji kierownik sklepu początkowo protestował, twierdząc że tego typu praktyki nie są niczym złym, jednak już po kilku minutach dał za wygraną i zrozumiał, że nie może prosić pracowników o przyjście do pracy w zamian z pizzę. Zdaniem osób związanych z siecią Coles, powodem takiej sytuacji jest fakt, że liczba roboczogodzin została ograniczona przez centralę, natomiast ilość pracy pozostała niezmieniona. To zmusiło tego i innych managerów Coles’a do nietuzinkowych metod, aby zagwarantować ciągłą pracę placówek na terenie całego kraju.

[Fot. PerthNow.com.au]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj nazwę użytkownika