Reklama

W ciągu zaledwie dekady populacja Melbourne powiększyła się o milion osób. W przypadku Perth czy Brisbane, mieszkańców w analogicznym okresie przybyło aż pół miliona. Tylko w ciągu ostatniego roku Australia rozrosła się o grupę 440 tysięcy ludzi. Taka dynamika wzrostu może być niebezpieczna nawet dla kraju, który prowadzi przemyślaną politykę demograficzną, jednak administracja Turnbulla nie buduje nowych miast. Komunikacja publiczna nie jest gotowa na takie obłożenie, podobnie jak publiczne drogi czy sieć szpitali – grzmią komentatorzy.

Czy Australię czeka przeludnienie?

Pomiędzy rokiem 2006 a 2016 Melbourne rozrosło się o milion osób. Sydney znalazło się na drugim miejscu z ponad 800 000 nowych mieszkańców – czytamy w raporcie ABC.net.au. Jak zauważają dziennikarze, według szacunków i analiz przeprowadzonych pod koniec XX wieku, uważano że Australia doczeka się całkowitej populacji w liczbie 25 milionów mieszkańców dopiero w piątej dekadzie XXI wieku. Okazało się, że już w 2018 roku, 30 lat wcześniej niż planowano, najmniejszy kontynent świata osiągnął ten pułap.

Rząd nie spodziewał się takich zmian demograficznych. Szczególnie, że liczba mieszkańców nie rozkłada się równomiernie po całym kraju. Najszybciej rośnie 5 australijskich metropolii, gdzie infrastruktura oraz sieć szkół i szpitali nie wytrzymuje lawinowo zwiększającego się obciążenia.

Środkiem na poradzenie sobie z narastającym problemem były ubiegłoroczne próby zmian w programie wizowym, gdzie zmniejszono liczbę osób, które mogły przyjechać do Australii na tymczasowych wizach pracowniczych. Przedsiębiorcy nie chcą jednak słyszeć o dalszym ograniczaniu napływu obcokrajowców. Utrudnienie przyjazdu imigrantów, zdaniem ministra skarbu, Scotta Morrisona mogłoby kosztować kraj nawet 5 miliardów dolarów w ciągu najbliższych 4 lat. Firmy już teraz borykają się z niedoborami specjalistów na lokalnym rynku pracy, a dalsze obostrzenia mogłyby wpłynąć na to, że przedsiębiorstwom bardziej opłacałoby się przenieść tam, gdzie o pracownika jest łatwiej. Taka sytuacja byłaby katastroficzna dla australijskiej gospodarki, która już od 27 lat nieprzerwanie się rozwija i unika recesji.

Reklama Booking.com

Politycy, eksperci i analitycy nie mają jednak sposobu na poradzenie sobie z dynamicznie powiększającą się populacją Australii. Istnieją projekty zwiększenia przepustowości transportu publicznego w największych miastach w kraju i otwierania nowych szkół, jednak komentatorzy są zgodni – to może nie wystarczyć, aby w przeciągu najbliższych 30 lat pomieścić dodatkowe 4 miliony mieszkańców, bo szacuje się, że do 2050 roku w Australii mieszkało będzie już 30 milionów osób.

Reklama Booking.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj nazwę użytkownika